wtorek, 25 listopada 2014

Czyli jest u nas już prawie patologia...

Dzisiaj w pewnej rozmowie, z pewną mamą jedynaka (mama ma około 25 lat) padły słowa, które mnie w tej chwili trochę dziwią, a w pierwszym momencie maksymalnie zaskoczyły, tak, że nie wiedziałam co powiedzieć. Otóż rozmawiając o dzieciach ta bądź, co bądź zwykle sympatyczna osoba z którą w wielu rzeczach się zgadzam stwierdziła iż cytuję; "dwoje dzieci u matki w tym wieku kojarzy mi się z patologią". No i tu właśnie nieco mnie zamurowało. Co to znaczy patologia? Bo zaczynam się gubić. Na pewnym forum dla rodziców o sympatycznej nazwie, którą powinno się raczej zmienić na "chodź, obrzućmy wszystkich błotem dla zabawy" czytałam już podobne opinie, że wiek na to by mieć dzieci nadchodzi po trzydziestce, a te które mają dzieci wcześniej muszą strasznie nieszczęśliwe być z tego powodu. Ja uważam, że dzieci ma się wtedy, kiedy czujemy, że to odpowiedni czas i nie ważne, czy mamy lat 20, czy 35, skoro właśnie w tym momencie czujemy, że nadszedł ten czas, a kiedy dziecko przychodzi na świat nie żałujemy i umiejętnie, z dużą dawką miłości się nim zajmujemy. Są i takie kobiety, które instynktu macierzyńskiego nie czują i w tym przypadku czemu ktoś ma im tłumaczyć jak źle postępują itd itp, ich wybór i nikomu nic do tego, nie każdy musi być uszczęśliwiony z tych samych powodów. Ja, w tej chwili prawie 26-latka, w wieku 20 lat podjęłam jedną z najlepszych decyzji w moim życiu biorąc ślub ze wspaniałym mężczyzną, jaki jest teraz z dzieckiem w drugim pokoju, a mając 22 lata zostałam mamą wspaniałego chłopca, którego kocham, jak nic na świecie. Za młoda na matkę? Być może dla kogoś tak, ale co mnie to obchodzi, skoro ja poczułam, że to jest ten czas, że tego właśnie chcę świadomie podejmując decyzję o macierzyństwie, której nie żałowałam nawet przez ułamek sekundy. Już w gimnazjum uwielbiałam matkować młodszym dzieciakom, zawsze lubiłam prowadzać za rękę do domu siostrę koleżanki, może to dla tego, że sama siostry nie miałam, z resztą brata też nie. Dziś, jako mama poczułam się jednak trochę dotknięta, bo dlaczego ktoś dojrzały emocjonalnie do tego, by być rodzicem, gotowy finansowo nie może mieć dwójki dzieci w tym wieku? Idąc dalej skoro mam niespełna 26 lat, trzy i pół letniego syna i  gdzieś w planach rodzeństwo dla niego to jestem na granicy patologii? Czy nasze społeczeństwo aż tak wariuje, że to, co jest zupełnie normalne uważamy za dewiacje? Czy może pora wziąć w rękę którąś z mądrych książek i walnąć parę razy delikwenta, żeby wiedza weszła do głowy? Nie wiem, chyba nie mnie to osądzać. Ostatnio też nasłuchałam się o patologii u rodzin wielodzietnych, o czym już przeczytałam dzisiaj fantastyczny post u Wiolety Galla, w którym jestem zakochana od pierwszego wejrzenia. Nikt nie zwraca uwagi na ogrom miłości, świetną sytuację materialną, masę plusów wielu takich rodzin, tylko ładuje je do jednego wora nazywając odchyleniem, może i tak, może takie rodziny nie są modne, ale ja dziękuję za taką modę, w której to, co byłoby naprawdę pożądane, o ile nas stać emocjonalnie i materialnie jest przez nas odrzucane. Ogólnie uważam, że negatywne opinie na wszelkich forach itd. piszą widocznie osoby niezadowolone ze swojego życia, bo inaczej nie mogę wytłumaczyć sobie plucia jadem po wszystkim dookoła.

2 komentarze:

  1. Ludziom czasami się nudzi i snują teorie, które mogą kogoś dotknąć. Patologia to słowo najbardziej nadużywane, niezależnie od sytuacji ;)
    Moja mama miała 20 lat, gdy mnie urodziła. Zawsze chciałam iść w jej ślady, niestety się nie udało. Posiadanie dzieci to sprawa prywatna i indywidualna. Tu nie ma o czym dyskutować :) Szkoda, że niektórzy nie potrafią zrozumieć, że nie każdy ma takie same poglądy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja miała 20 lat wychodząc za mąż, tak, jak ja i 21, kiedy została mamą, ni i prawie poszłam w jej ślady.

    OdpowiedzUsuń