czwartek, 27 listopada 2014

Kupię wszystko, co wpadnie mi w ręce

Grudzień nadchodzi wielkimi krokami, z niecierpliwością czekam na śnieg, chociaż jeszcze trochę wytrzymam (Młody już nie długo). Sklepy, jak z resztą co roku zwariowały i moment po Wszystkich Świętych zarzuciły nas Bożym Narodzeniem, a w niektórych już kupując świeczki widziałam czekoladowe Mikołaje. Ja należę do tych, którzy Boże Narodzenie uwielbiają, celebrują i niestety zakupują masę ozdób  i przygotowują nadmiar jedzenia wyrzucanego zaraz po świętach. Już wczoraj nie mogłam oderwać oczu od paru - właściwie to pierdół i tym oto sposobem stałam się szczęśliwym nabywcą migającej ledowej choinki, świątecznej tacy, bajecznej dziewczynki w czerwonej sukieneczce oraz masy wstążek i styropianowych kulek oraz dzwonków, które mają posłużyć do zrobienia bombek karczochów.No cóż, mnie już chyba w kwestii kupowania wszelkiego rodzaju świątecznych bibelotów, obrusów, bieżników, firan i rzecz jasna ozdób choinkowych, och zapomniałabym i książek, nic nie pomoże, najprawdopodobniej jestem uzależniona. A teraz już tak całkiem serio, co zrobić, żeby nie spłukać się na święta? Wystarczy zachować umiar, cóż łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Każdy z nas ma do dyspozycji inną pulę pieniążków, ale jedno jest pewne - ci, którzy mogą wydać niewiele, tak, jak ci których budżet jest całkiem zasobny potrafią przesadzić. Oto kilka zasad, jak nie zwariować:
  1. Planuj. Wychodząc na zakupy zwykle wcześniej przygotowuję listę, na której uwzględniam wszystkie pozycje, jakie przyjdą mi do głowy, a przydadzą się w domu. Zawsze listę dzielę pod względem miejsca zakupu przedmiotów. Na przykład najpierw będę powiedzmy na targu więc piszę najpierw te rzeczy, które mam tam do zakupienia, następnie jakieś sklepy spożywcze, później powiedzmy odzieżowe, czy AGD, zależnie od tego, gdzie w jakiej kolejności się wybieram. Kolejna sprawa staram się dokonać małej wizualizacji sklepu i wypisuję rzeczy w takiej mniej więcej kolejności, w jakiej będę je mijać na półkach. Chociaż zwykle bardzo się staram, to oczywiście nie sposób uniknąć wydatków spoza listy, przynajmniej w moim przypadku.
  2. Nie przesadzaj. Przygotowując na przykład listę dań przemyśl, czy na pewno potrzeba ich takiej ilości. Ja mam osobiście nadzieję, że przynajmniej w tym roku niewiele się zmarnuje.
  3. Nie daj się nabrać na promocje. Często kupujemy rzeczy, które nawet do głowy by nam nie przyszły, gdyby nie "ogromna" promocja, jaką są objęte. Zazwyczaj rzeczy te okazują się po zakupie zupełnie zbędne. 
  4. Spróbuj sama. Wiele ozdób; stroików, bombek, łańcuchów można wykonać samodzielnie i wcale nie muszą wyglądać gorzej niż te sklepowe, ba mogą prezentować się znacznie lepiej. Niestety finansowo zazwyczaj nie nadrobimy przygotowując własnoręcznie potrawy, bo gotowe dania z marketów wypadają znacznie taniej, ale radość przygotowania posiłków dla bliskich i ich niepowtarzalny smak na pewno warte są i czasu i kosztów.
  5. Nie przesadzaj z eksperymentami. Pamiętam któreś z naszych świąt po ślubie, drugie albo trzecie, mniejsza z tym; wymyśliłam bardzo ambitne świąteczne menu i... mąż nie był zachwycony w efekcie większość rzeczy popsuła się. Nie chodzi tu o to, że coś mi nie wyszło, to najzwyczajniej nie były nasze smaki. Od tamtej pory przygotowuję jedną, dwie potrawy nowe, a reszta jest wypróbowana. 
Pomysłów jest na pewno znaczne więcej, to tylko kilka moich, do których staram się stosować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz