czwartek, 18 grudnia 2014

"Basia i narty"

Niedawno wzięłam udział w cudownym konkursie u fantastycznej, zaczytanej mamy - tutaj: http://czytajki.blogspot.com/ Jeden z ulubionych, a właściwie pierwszy jaki pokochałam blog z recenzjami książek dla dzieci. Wiele z proponowanych już kupiłam i ani razu się nie zawiodłam. Ale wracając do Basi, spróbowaliśmy, napisaliśmy i jest już nasza. Wczoraj przyszła, była czytana, oglądana i od nowa i od nowa, jak wszystkie z resztą Basie, które mamy. Teraz odpoczywa sobie spokojnie na półce. Pewnie krótko, aż do kolejnej potrzeby czytania.

Wydawać by się mogło, że "Basia i narty" wydana przez wydawnictwo Egmont będzie swego rodzaju małą instrukcją narciarstwa, że się tak wyrażę. W istocie ta książeczka sięga dalej. Oczywiście uczymy się razem z Basią jazdy na nartach, ale także razem z nią przezwyciężamy strach, uczymy się doceniać bliskich, którzy chociaż nawet czasem wkurzają zawsze są oparciem. Humoru nie brakuje tu, jak i w innych częściach sympatycznych opowieści o perypetiach dziewczynki i jej rodziny.
 Książka oczywiście w pięknej twardej oprawie, z zaokrąglonymi rogami. Co mnie nieco zawiodło? Był niestety i niewielki mankament. W porównaniu z innymi pozycjami z serii w tej ilustracje wypadają nieco blado, a już zdążyłam się przyzwyczaić, że muszą być co najmniej świetne. A tu, o ile kiedy już wyruszamy z Basią w góry możemy podziwiać cudne obrazki na miarę poprzednich części, o tyle, kiedy jesteśmy z nią jeszcze w domu przytłacza szarość ilustracji. Nie mniej jednak książkę oceniam jako bardzo dobrą propozycję z przekazem, zachęcającą oczywiście przy całym swoim uroku do wyjazdu w góry. Nie polecam jej natomiast rodzicom dzieci z gatunku "chcę to, chcę tamto", albo ewentualne pominięcie opisu wszystkich dostępnych pamiątek i słodyczy, jakie Basia dostrzega w drodze.
 

 A dla zainteresowanych pozostałe Basie widoczne na okładce sympatycznej książeczki:

Jeszcze raz dziękujemy autorce bloga "Czytajki - dziecięcych książek czar" za cudowną nagrodę.

12 komentarzy:

  1. Z takim zainteresowaniem czytam te wszystkie posty o książeczkach (a dużo jest ich ostatnio chyba przez długie wieczory). Osobiscie nie mogę doczekać się, by Oli był nieco większy i coś z tego mojego czytania wynosil.. więcej niż mój głos :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak czytam jakiś post o książkach to zaraz chce ją mieć dla Frania. Chociaż może bardziej dla siebie, trudno powiedzieć ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo, chyba raczej dla siebie ;-)

      Usuń
  3. Te "wszystkie Basie" na okładce też są problematyczne - bo również wzbudzają żądze posiadania - "ja chcę tę i tę", "a ja te dwie";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, ale to na wielu seryjnych. O Basię mi przynajmniej nie płakał, a o Elmera już owszem.

      Usuń
  4. Kocham książki. Wprost uwielbiam. Jak tu wybierać? Na wszystkie cholera mnie nie stać. Same cudowności wprost. Ta się też wydaje świetna. Dobrze, że istnieje biblioteka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też korzystam - jestem stałym bywalcem, chociaż dla mnie jakoś ciężko znaleźć coś sensownego w bibliotece do której mi w miarę blisko, zbiory sprzed wieków :-(

      Usuń
  5. Jestem mamą dwóch brzdąców. Tymek ma cztery lata. Jak na świat miał przyjść Miecho kupiliśmy Tymkowi Basię i braciszka. Spodobało nam się. Potem były inne części. Genialna opowieść o pracującej mamie (która nazywa ojca szowinistą) i o mamie, która przeklina na samochód. Jest jednak i moim zdaniem wtopa tj. Basia i kolega z Haiti. Zdecydowanie nie polecam dla małych dzieci. W jednej książeczce pojawił się temat śmierci rodziców, adopcji, katastrofy i braki tolerancji. Mnie totalnie przybiło a co dopiero 3,5 latka. Mąż czytając pierwszy raz omijał trudne fragmenty. Wiem, dzieci trzeba edukować ale czy trzeba je bombardować nawałem tragedii??? Moim zdaniem to za dużo nawet dla 5 czy 6 latka. Ps. A Basię i narty chyba kupimy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że Basi i kolegi z Haiti nie mieliśmy w rękach. Z opinii twojej widzę, że to chyba nawet dobrze. Ale ogólnie z książek, które kupujemy po kilka z serii mamy przede wszystkim "Elmera", "Basię", "Maksa", "Czarownicę i...", "Franklina", "Pana Pierdziołkę" i kilka części kultowych "Smerfów". ;-)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa propozycja, zwłaszcza dla moich małych mężczyzn, którzy kochają jak im sie czyta na dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój młody człowiek lubi czytanie wieczorem, nie przed samym snem, ale kiedy się już lekko ściemni. ;-)

      Usuń