wtorek, 2 grudnia 2014

Czy zostaniesz moją perwszą żoną? - Czy każda kobieta szuka romantyka?

Nie wiem, czy ja trafiam po prostu na takie okazy, czy większości facetów do romantyków daleko? Spotkałam w życiu jak dobrze pomyślę jednego, który w każdej chwili zachowywał się niemalże jak osiemnastowieczny Casanova, nie wiem, czy to była gra i wyuczony styl podrywu, czy taki już miał charakter. Faktem jest natomiast, że mnie jako nastolatce taki styl i teksty raczej do gustu przypadły, na pewno były zupełnie inne niż tych, z którymi zazwyczaj miałam do czynienia. Podrosłam, że tak to nazwijmy, charakter się zmienił i przestałam szukać księcia z bajki, oczekując od faceta, by był raczej pragmatyczny i mocno stąpający po ziemi. A że ja byłam i nadal nawet jestem raczej romantyczką (chociaż od kiedy syn przyszedł na świat trochę mnie z tego romantyzmu otrzeźwił), to nawet skorzystałam z przepowiedni wróżki, które o dziwo się sprawdziły i to raczej nie kwestia tego, że jakoś szczególnie w nie uwierzyłam, bo większego sensu w nich początkowo nie widziałam. Wywróżyła męża i : pstryk czarodziejska różdżko! Pojawił się. Tak, jak mówiła, był to ktoś, kogo już od dawna miałam delikatnie mówiąc serdecznie dosyć i do pewnego momentu nic się nie zmieniło. Aż się pojawił i zdobył moje serce właśnie romantyzmem pomieszanym ze szczerością, taką, jakiej potrzebowałam, bez żadnych gierek i udawanek. No i stało się po niedługim czasie zaręczyliśmy się. Nie były to zaręczyny o jakich myślałabym teraz, ani spontaniczne, ani w cudownej scenerii. Było to w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, uklęknął przy choince, wyciągnął w moją stronę pierścionek z małym, aczkolwiek prawdziwym brylantem i zadał pytanie na które wszyscy czekali - no może niedokładnie to samo - "Czy zostaniesz moją pierwszą żoną?" - "Pierwszą tak, ale czy ostatnią to tego już nie wiem" - odpowiedziałam. Nadal nasze życie tak właśnie wygląda. Czasem romantycznie; podczas wieczornego spaceru za rękę, podczas wspólnego oglądania naszych fotografii, przy pocałunku tuż po przebudzeniu, albo świątecznych wieczorów w blasku choinki, kiedy siedzimy przytuleni na podłodze, a czasem raczej zabawnie i tego też bardzo potrzebuję; kiedy przy tej samej choince wygłupiamy się jak małe dzieci, kiedy robimy sobie głupie żarty, kiedy potrafimy się odprężyć i być sobą - bo tacy jesteśmy: dwoje zwariowanych ludzi. Może odpowiedź na pytanie, czy każda kobieta szuka romantyka? Ja chyba nie. Wolę faceta z krwi i kości, który czasem powie, zrobi coś miłego, z którym mogę śmiać się aż do bólu brzucha i na którym mogę polegać kiedy trzeba, niż kogoś kto naopowiada mi tego, co prawdopodobnie chciałabym usłyszeć, rzuci wyklepane teksty, spojrzy w oczy "które są błękitne, jak morskie fale" i problemów tym nie rozwiąże, chleba nie posmaruje. To, co mnie tylko wkurza codziennie w moim obecnym modelu, to bałaganiarstwo. Cóż ideałów nie ma. Prawda?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz