poniedziałek, 8 grudnia 2014

Nasze świąteczno - zimowe książki

Wreszcie jestem, po dwóch dniach braku dostępu do internetu - dzisiaj jest, tylko nie wiem na jak długo. W sobotę rano Mikołaj zostawił prezenty pod poduszką Pawła, choć przyznam szczerze, że po tym, jak dziadek powiedział mu o niektórych rzeczach, którego od czerwonego jegomościa miał podobno dostać, po stokroć miałam ochotę dać mu wszystko i mieć święty spokój. Nie mniej jednak Paweł znalazł prezenty w mikołajki, rano. W ubiegłym roku wieczorem odwiedził go starszy pan z brodą, w czerwonym płaszczu i radość była ogromna, a w tym roku niestety ja - wyrodna matka - poinformowałam Młodego, że Mikołaj faktycznie przynosi prezenty, ale listę, tego, co dziecko chce otrzymać dostaje od nas, a i kasę przekazują mu rodzice, dziadkowie, prababcie i kto tam jeszcze chce mu coś sprezentować. Tym sposobem Paweł stwierdził, że w takim razie prezent chce pod poduszkę. Jak zdecydował, tak było. A, że ja obiecałam post o książkach z tematyką świąteczną i zmową z naszej półki, to słów dotrzymuję. Prezentów było sporo, jak zwykle, a i to, co dostał do tej pory, to jeszcze nie wszystko. Chciałam sfotografować każdy prezent, cóż nie udało się. Paweł zasłaniał własnym ciałem nową kuchenkę, na której przyrządził dziś tyle nazwijmy to wirtualnych potraw, że nie nadążałam z konsumpcją. Jedną z układanek od prababci rozłożył natomiast na części pierwsze i poroznosił w tylko sobie znane miejsca. Na razie wierzę, ze każdy element się znajdzie. Jeśli chodzi o książki, to ofiarami aparatu (niestety tylko tego w telefonie, bo innego na razie po awarii poprzedniego nadal nie ma) padły nie tylko te tegoroczne, ale wszystkie tego typu, jakie znalazły swoje miejsce na naszym regale.
"Noc wigilijna" wydana przez wydawnictwo Jedność, to pozycja o bajecznej szacie graficznej. Chociaż książkę czytałam dopiero raz, to już ją uwielbiam. Miły jest sam dotyk śliskich, grubych kart papieru. Obrazki są według mnie największym atutem książki, przenoszą nas do magicznej nocy wigilijnej, kiedy to Mikołaj przynosi dzieciom prezenty. Rymowany tekst opisuje całą te historię i tu... zaczynają się schody, bo słowa są istotnie piękne, wręcz płyną podczas czytania, ale sądzę, że ten tekst bardziej jest przeznaczony dla mnie, niż dla Pawła. Cytując kilka pojawiających się w tekście słów: "Szlafmycę zakładam, mamusia swój czepek i drzemka zimowa nadpływa". Cóż wiersz Clementa Clarka Moore'a pierwszy raz został opublikowany w 1823 roku. Dla mnie książka mimo wszystko na plus.

A tu na stronie wydawnictwa:  http://jednosc.com.pl/product_info.php?products_id=2745

Jednym z moich hitów, ale nie koniecznie hitem Pawła, jak się ku mojemu zdziwieniu okazało jest sympatyczny "Mały Gruffalo", którego autorami są Julia Donaldson - tekst i Axel Scheffler - ilustracje. Być może gdyby w naszym domu była także część pierwsza trafiłaby do serca Pawła, jednak "Gruffallo" nie posiadamy. Miałam ochotę na tę pozycję już od dłuższego czasu, ale zawsze w ostatniej chwili wpadało coś innego, a tym razem uwagę skupiłam na kolejnej części przygód, która rozgrywa się zimą. Charakterystyczne obrazki i wierszowany tekst zachęcają, przynajmniej mnie, do otwierania książeczki. Kontynuacja bestseleru "Gruffalo" jest zdobywcą wielu nagród, zachęcam do czytania.


Znów zapraszam na stronę wydawnictwa: http://www.eneduerabe.redcart.pl/p/1522/315/maly-gruffalo-przedszkolaki-3.html

Podobne ilustracje, fantastyczny, rymowany tekst, niestety póki co nie przełożony na język polski, czyli " Stick Man". Książka opowiada historię człowieka patyczka, który ma żonę i trójkę dzieci. Akcja rozgrywa się przez cały rok, a kończy w święta z pomocą samego Świętego Mikołaja. Porwany przez psa człowiek patyk trafia z rąk do rąk pełniąc co rusz inne funkcje, przy czym cały czas tęskni za swoją rodziną. Historia kończy się w momencie, gdy już ma zostać spalony w kominku, a za sprawą Świętego Mikołaja trafia znów do rodziny, która cały czas na niego czekała i tęskniła. Kiedy tylko otwieramy książkę zauważamy ilustracje, które mogła stworzyć tylko jedna osoba Alex Scheffler, a tekst, cudowny popełniony przez Julię Donaldson.





Teraz pozycja, w której chyba na próżno można się doszukiwać zalet w tekście, cóż nie o tekst tu chodzi. W tym przypadku niewątpliwą zaletą są układanki wewnątrz tej niewielkiej książeczki. Znajdziemy ich w środku aż pięć. "Nadchodzą Święta" wydane przez wydawnictwo Zielona Sowa to świetna zabawa. Mniejszym dzieciakom na pewno z chęciom w układaniu puzzli pomogą rodzice, którzy sami będą mogli się przenieś w czas świąt z dzieciństwa za pomocą cudownych ilustracji.

Do nabycia między innymi tu: http://www.zielonasowa.pl/nadchodza-swieta-ksiazka-z-puzzlami-6777.html

Nasza koleżanka Basia też musiała zagościć na półce w wersji bożonarodzeniowej. Basia jest tym ważniejszą pozycją na liście wszystkich zakupów, że ma na imię, jak szesnastoletnia siostra męża, którą Paweł uwielbia. "Basia i Boże Narodzenie" jest tak samo miło dla oka wydana, jak inne części. Idą święta i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że mamie Basi przydarza się pewien niemiły i bolesny wypadek, który kończy się ręką w gipsie. I jak tu przygotować święta, kiedy mama jest chora? Na szczęście tata, Basia i reszta rodzeństwa oraz niezastąpiona babcia radzą sobie fantastycznie i wszystko udaje się ogarnąć, a Wigilia jest niezapomniana. O pomocy, miłości i magii świąt, o tym wszystkim przeczytamy w książce "Basia i Boże Narodzenie" autorstwa Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak wydanej przez Literacki Egmont. Książka polecana przez tak wiele portali, które mają pojęcie o czym mówią iż od razu wiemy, że warto kupić.


Więcej na temat Basi tu: http://www.basia.com.pl/oserii.php

"Patrz, Madika, pada śnieg!" to idealna książka na taki dzień, jaki dzisiaj u nas za oknem. Śnieg - ogromne płaty śniegu. Byłabym pewnie zachwycona, gdyby nie fakt, że według meteorologów taka pogoda tylko do jutra, a jutro wszystko stopnieje i na długo, długo już tak pozostanie. :-( Wracając do książki to pojawiła się u nas już we wrześniu i czekała sobie na pierwszy śnieg, jednak nie zdążyła się doczekać, bo wcześniej Paweł trafiło do szpitala i po ciągłym czytaniu Elmera, na którego miał ogromną ochotę przyszłą kolej i na tę książkę, którą postanowiłam też zabrać ze sobą (jak wiele innych - pielęgniarki śmiały się, że wzięliśmy ze sobą cały dom). Książka, dzięki wydawnictwu Zakamarki wydana przepięknie, ilustracje nie pozwalają oderwać od siebie oczu. O czym jest ta książka? Poznajemy przede wszystkim dwie siostry Madikę i Lisabet. Pewnego dnia, kiedy dziewczynki mają wybrać się na zakupy, po prezenty świąteczne okazuje się, że starsza z sióstr jest chora i na wyjazd może liczyć tylko Madika.

 Dokładne informacje o książce tutaj: http://www.zakamarki.pl/index.php/patrz-madika-pada-snieg.html

O oto nasze pozostałe pozycje książkowe, które zawierają chociaż mały wątek świąteczny, czy zimowy.




















Kłopoty z dostępem do internetu pozostają nadal. Zastanawiam się cały czas za co w ogóle płacę :-( Cud, że udaje mi się dodać post.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz