wtorek, 9 grudnia 2014

Tym się synu nie baw - to dla dziewczynek!

Po wielokroć zdarzało mi się słyszeć, jak mamy lub inni życzliwi mówili: "tym się nie baw, nie widzisz, to dla dziewczynek". Rzadziej co prawda słyszy się, że dziewczynki tym, czy tamtym bawić się nie powinny, chociaż i to się zdarza. A w naszym domu nie ma zabawek dla chłopców i zabawek dla dziewczynek, są zabawki dla naszego dziecka. Było tak od początku, nie było serii niebieskich ubranek, we wszystkich odcieniach tego koloru, nie było niebieskiego wózka, ani błękitnych pluszaków, jedynie smoczek się pojawił - jeden z wielu, obok białego, żółtego, bordowego i zielonego. Nie chcę wkładać syna w pewien przedział, w przegródkę między masz być taki, a taki. Tylko on wie, z czym poczuje się najlepiej. Nie zrozumcie mnie źle, nie ubieram go w sukienki i pantofelki i jest małym stuprocentowym facetem i uwielbia wykonywać wiele typowo męskich czynności, a charakterek ma po tatusiu bez wątpienia. Przed chwilą bawiliśmy się wspólnie z Pawłem czym? A kuchenką dla dzieci z mnóstwem garnuszków, kubeczków, deseczek itd. W ubiegłym roku hitem był mały, plastykowy serwis do kawy i herbaty, którą Paweł notorycznie zaparzał, a cała rodzina piła ze smakiem i delektowała się wyimaginowanym aromatem. A dziś - dziś bawimy się kuchenką, gotujemy wymyślone potrawy, siekamy, mieszamy, studzimy, przyprawiamy, próbujemy i pałaszujemy ze smakiem, bo Młody rewelacyjnie gotuje. Na pewno tak jest. Czy mam mu zabraniać zabawy lalką? Nie, nie zabroniłam, kiedy miał około półtorej roku zapragnął lalki, a że jedna przedstawicielka wielu moich przyjaciółek z dzieciństwa siedziała spokojnie na strychu i czekała na ten moment, to przyniosłam ją i patrzyłam, jak się bawi. Nie była to klasyczna malutka zabawka, do trzymania na rękach, ale lala mniej więcej jego wzrostu. Jak się okazało przy tym eksperymencie Młody ma delikatność słonia w składzie porcelany podobnie, jak jego tatuś i tak moja sfatygowana lala została kiedyś bez jednej ręki, następnie bez nogi, aż stwierdził, że jej życie dobiegło końca i kazał ją wynieść skąd przyszła. Ale ileż było wcześniej wspólnych tańców, przytulania, ba nie obyło się bez zaglądania pod sukienkę. Całość była przynajmniej dla mnie rozczulająca. Może dziewczynki mają teraz pod tym względem lepiej niż kiedyś, nie są wkładane w rameczkę, nikt nie krzyczy tu nie chodź, tam nie idź, broń boże nie wchodź do piaskownicy, bo się ubrudzisz, spodnie, a fe, sukieneczki są dla pięknych dziewczynek, jak Ty. W tej kwestii wiele się zmieniło, chociaż mnie tatuś na początku lat dziewięćdziesiątych kupował czołgi i samochody strażackie, chciałam, mogłam mieć, a co! Ale ubrudzić się już nie mogłam :-( Ale chłopcy, oni ciągle mają pod tym względem gorzej. Broń Boże żeby coś było różowe, albo właśnie mały chłopiec z lalką - tragedia. A ja się pytam - chcemy facetów, którzy nam pomogą przy dziecku? Chcemy mężczyzn, którzy ugotują nam pyszny obiad? To czemu, kiedy przejmują od nas wzorce, jako mali chłopcy boimy się zniewieścienia, zabraniamy,a później mamy pretensje. A wracając do różowego - mój mąż koszulą w tym kolorze nie pogardzi, miał kiedyś jedną, w biało-różowe delikatne paski, a nadal ma w szafie wiele wrzosowych i fioletowych koszul i swetrów, ba nawet mój tato do fioletu i żółci się przekonał. Facet, który czuje się facetem, nie musi mieć kilkudniowego zarostu (choć czasem jest fajny), czy dresów z krokiem w kolanach (choć niektórym pewnie pasują). Muszę już kończyć, bo mój młody mężczyzna wrócił do zabawy przy kuchence i jestem mu niezbędna przy spróbowaniu jednej z kolejnych awangardowych potraw.

8 komentarzy:

  1. Mam dokładnie takie samo podejście. W moim świecie nie ma czegoś takiego jak zabawki dla chłopca i zabawki dla dziewczynki. Jeżeli nasza Róża będzie miała ochotę na samochód to kupimy jej bez wahania. Ahhh zazdroszczę Wam tego wspólnego gotowania :) Przesyłamy Bąbelkowe uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za bąbelkowe buziaki ; -) Nasze pierwsze takowe, tylko, co my możemy przesłać w zamian... A wyślemy nasze zwykłe buziaki, ale za to z dopalaniem ;-)

      Usuń
  2. Bardzo zdrowe podejście, małe dziecko jest zainteresowane wszystkim, w ten sposób poznaje otaczający go świat. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :-) Niestety żałuję, że nie każdy tak myśli, ale cóż każdy jest inny...

      Usuń
  3. U nas przygniatającą przewagę mają auta i wszystko co ma kółka :)) Ale nie mam problemu z podziałem, uważam podobnie, żeby się bawił czym ma ochotę :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przewaga traktorów, z wszelakimi maszynami, przyczepami i czym tam jeszcze się da, ale na razie poszły w odstawkę na rzecz kuchni. ;-) Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  4. Mój młodszy synek kocha samochody, a w szczególności koparki. Starszy też je lubi, ale nie tak bardzo. Ciekawszym zajęciem dla niego jest przyglądanie mi się, kiedy się maluję lub kremuję. Interesuje go moją biżuterią,( korale w szczególności). Nie martwię się wogóle, bo wiem, że każdy wiek ma swoje prawa. Mojego 3- latka interesuje wiele różnych rzeczy, a ja nie ograniczam jego ciekawości, jedynie tłumaczę co do czego służy i kto z takich przedmiotów korzysta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pawła hobby było przez jakiś czas malowanie twarzy taty, szczególnie moim tuszem. No cóż, chłopaki widocznie też lubią takie rzeczy ;-)

      Usuń