środa, 17 grudnia 2014

Wigilia - grzane wino, sałatka i telewizja?

Wczoraj zagościłam na pewnym forum, na które od dawna nie zaglądam, ale nadchodzą święta, może jakiś przepis wskoczy, jakiś ciekawy pomysł? Nic z tych rzeczy. Było to samo, co zwykle, kłótnie, wirtualne przepychanki i mieszanie z błotem nieznajomych ludzi. W sumie, czego się spodziewałam - standard. Po przebrnięciu kilku tematów, napisaniu dwóch w miarę sensownych odpowiedzi na zadane sensowne pytania natknęłam się na pewien wpis, który zainteresował mnie jako pierwszy; proponowano w nim wino do kolacji wigilijnej, a osoba, która stwierdziła, że to raczej nie na miejscu została nazwana "rypniętą". Dodam, że chodziło jednak o grzane wino, a nie o pierwszy lepszy trunek w kieliszku. Lekko już zrażona, ale jednak jeszcze nie do końca, bo chyba brakowało mi kolejnego argumentu za tym, ażeby tam nie zaglądać, tym bardziej teraz, przed świętami i dostarczył mi go kolejny wątek. A w nim dowiedziałam się, że święta są bez sensu, po co się stroić na ten jeden wieczór, ze lepiej usiąść tak, jak co dzień. Poza tym, cała ta kolacja jest bez sensu, przecież stać autora odpowiedzi na wytworną kolację każdego dnia. Kolejny argument,  że spotkania z rodziną są bez sensu - idzie się tylko po to, żeby pochwalić się nowym ciuchem, a później i tak każdy każdemu d*** obrabia. Co tam jeszcze z ciekawostek? Sianko pod obrusem - nie modne. A najlepszy pomysł na spędzenie wieczoru to pooglądanie telewizji, to już chyba w innym wątku było. Mądrości było bardzo wiele. Mocno mnie to zdziwiło. Wiedziałam, że ogromny odsetek społeczeństwa nie pójdzie w tych dniach do kościoła, nie odmówi modlitwy przed kolacją i tego byłam bardziej niż pewna. Jakoś zrozumiałam, że sens religijny tych dni się zatracił. No trudno, ale nie podejrzewałam, że zatracił się jakikolwiek ich sens. Jak to będzie u nas? Będzie Wieczerza Wigilijna, będzie dwanaście dań, będzie dzielenie się opłatkiem, ba i sianko pod obrusem będzie. Kocham te chwile, byleby tylko każdy z nas był zdrowy. Twarz męża w blasku lampek choinkowych - jeszcze piękniejsza, kochańsza. Psoty Pawła - rozkoszne, nie denerwują tak, jak w inne dni. A grzane wino? Ani grzanego, ani nie grzanego do kolacji wigilijnej nie będzie. Nie będzie niczego z alkoholem. Po tych moich postach można by pomyśleć, że jestem jakimś jego wrogiem. Nie, nie jest tak. W kolejnych dniach pewnie znajdzie się na stole lampka wina, a może i coś mocniejszego. A dla mnie jeżeli już piwo owocowe. Ale w Wigilię w moim domu panuje zasada braku alkoholu i będę dalej celebrować ten dzień w taki sposób. Ktoś podał argument, że przecież i tak połowa ludzi na Pasterce jest "nabita". Ok, ale co komu przeszkadza, że ktoś należ do tej drugiej połowy, tego już nie rozumiem. Pasterka - właśnie... Też pójdę, jeśli będzie taka możliwość i jeśli nie zaśpię, bo wszystko możliwe. Lubię kościół wypełniony ludźmi i melodię "Bóg się rodzi". Dla mnie to jest tak świąteczne, że ładuje akumulatory na długo i sprawia, że kocham mocniej, bardziej, wybaczam. Zmierzam też założyć bardziej "odświętne" ubranie, wyjąć najlepszą zastawę i nikt mi nie powie, ze chcę się przed kimś popisać, bo Wigilię spędzamy w gronie domowników. I tym, którzy myślą tak, jak ja, i tym, którzy się ze mną absolutnie nie zgadzają życzę wymarzonych świąt.

14 komentarzy:

  1. Ach, uwielbiam grzane wino! Swoją drogą - jest kilka plusów przebywania na różnych forach. Pojawiają się inspiracje - tak jak Twój post, pojawiają się nowe znajomości... można się czegoś od kogoś nauczyć/dowiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nawet lubię grzane wino, z przyprawami, szczególnie mój ukochany cynamon. W dzień wigilijny jednak go u nas nie będzie. Plusów kilka i owszem jest, ale akurat jeśli chodzi o to forum, gdzie zaglądałam często będąc w ciąży to sympatyczna nazwa nijak się ma do rzeczywistości. Za to jest kilka innych, które z pasją odwiedzam, szczególnie grupy zamknięte na dwóch z nich. Nikt nie trafia tam z przypadku, a i poznać zdążyliśmy się już i zżyć ze sobą bardzo. ;-)

      Usuń
  2. Jeśli ktoś ma rodzinę w nosie to telewizja może być ważniejsza, jeżeli ktoś ślepo biegnie za modą to w nosie ma tradycje i ich symbolikę. Choć czasami niechęć do świąt wynika z innych powodów. Sama miałam okres, kiedy święta mogły dla mnie nie istnieć, ale wynikało to z faktu śmierci taty i tego, że Wigilię na tyle pgorszył się stan, że wiedzieliśmy, że to ostatnie wspólne święta, więc kolejna Wigilia powodowała powrót do tamtych wspomnień, ale na szczęście na nowo odkryłam sens zbliżających się dni. Jednak nie zmienia to faktu, że gro osób ma dość dziwne podjeśćie do tego typu uroczystośći i ważnych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście nie doświadczyłam praktycznie w życiu utraty kogoś bliskiego, poza kimś, kto rósł pod sercem i nigdy nie został poznany. Życzę Ci wielu cudownych świąt, które pozwolą zapominać o tych ciężkich chwilach, a pamiętać tylko te najlepsze. ;-*

      Usuń
  3. Wszystko jest dla ludzi, tylko w rozsądnych ilościach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym momencie myślałam o okolicznościach, nie ilości, ale oczywiście tu też masz rację ;-)

      Usuń
  4. Dla mnie święta nie mają wymiaru religijnego, święta to przyjemna tradycja obchodzona głównie ze względu na dzieci. Pomimo tego w wigilię nie ma tv, nie ma alkoholu, nie ma mięsa, jest opłatek, są życzenia i prezenty. Bo taka jest tradycja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ma także i wymiar religijny, natomiast zdaję sobie sprawę, że dla większości osób raczej pozostaje wyłącznie tradycją i zważywszy na to, co w tej chwili dzieje się w kościele nie dziwię się temu. Natomiast zatrważa mnie to, że dla coraz szerszego grona osób święta przestały być również tradycją, a jedynie luką w kalendarzu pracy. U mnie tv czasem w Wigilię się jednak zdarza, przyznaję się - szczególnie żeby posłuchać kolęd, ale nie podczas kolacji.

      Usuń
  5. Lubię święta, lubię ich tradycje i nie uznaje alkoholu zwłaszcza w Wigilię. Natomiast u moich teściów po kolacji, prezentach siada się z powrotem do stołu tym razem z kieliszkiem.. bo teściu to Adam i w końcu ma dziś imieniny.. Każdy na mnie krzywo patrzy bo ja nie piję... Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję zaproszenie, chętnie korzystam ;-) No skoro Adma to już inna sprawa. Gratuluję wytrwałości w podejściu do tematu ;-)

      Usuń
  6. To przykre, że ktoś uważa, że święta są po to, żeby się pokazać. Widocznie nigdy nie poczuł atmosfery świąt, tej jedynej niepowtarzalnej, która jest raz do roku. Będę się stroić i Frania też i wyjmę swoje ukochane sztućce, które dostałam w prezencie ślubnym. Nie po to, żeby się pokazać, tylko dlatego, że je lubię i używam ich tylko na specjalne okazje.
    I nigdy nie komentuję, tego w czym przychodzą inny goście, na co ich stać, a na co nie. Im nas więcej na święta tym lepiej ;), dlatego super jest mieć dużą rodzinę, znajomych i przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w Wigilię zawsze kameralnie, tym bardziej, że nie mam żadnego rodzeństwa i o ile kiedyś mi to szczególnie nie przeszkadzało, o tyle teraz nad tym ubolewam :-(

      Usuń
  7. Witaj, śledzę od jakiegoś czasu Twego bloga. Nie piję już od jakichś pięciu lat. Czasami zdarza mi się wypić kieliszeczek nalewki dla zdrowotności, 1/3 piwa czy lampkę wina. Ale to naprawdę rzadko. Wkurzają mnie pijani ludzie. I o ile alkoholu praktycznie nie tykam, o tyle nie wyobrażam sobie Wigilii bez symbolicznej lampeczki czerwonego wina. To taka nasza rodzina tradycja:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy właśnie od tradycji, ja bym nie mogła, po pasterce owszem, ale przed tą magiczną godziną nie byłabym w stanie. ;-) Za to w święta zdarzy się, chociaż w tym roku, to jakoś na samą myśl nie mam ochoty więc chyba się obejdzie. Dziękuję za podczytywanie ;-)

      Usuń