niedziela, 11 stycznia 2015

Jakich zakupów - wydatków nie żałuję

Ostatnio powstał post o tym, czego nie kupiłam, kiedy urodził się Paweł. Tym razem post o tym, co kupiłam i z czego byłam zadowolona.
1. Mata edukacyjna. Teraz wybór mat edukacyjnych przyprawia o zawrót głowy, a ceny też znacznie spadły w porównaniu do czterech lat wstecz. W tamtym czasie mieliśmy taką właśnie matę edukacyjną. Paweł uwielbiał początkowo na niej leżeć, a później bawić się.
Foto z: http://www.babysam.pl/p116,mata-edukacyjna-lew-canpol-babies.html
 
2. Krzesełko do karmienia. Jedna z rzeczy, które ułatwiły nam znacznie życie. Kupione, kiedy Paweł miał pól roku i służy do nadal, teraz jako stolik i krzesło do zabawy. Dokładnie takiego, jakie miał Paweł już nie widzę, ale było mniej więcej tego typu:
http://olx.pl/oferta/krzeselko-do-karmienia-2-w-1-CID88-ID5iNmx.html
Krzesełko do karmienia 2 w 1 Siedlce - image 5
3. Łóżeczko Drewex z materacem gryka-pianka-kokos. Dopiero od około półtorej miesiąca przestało nam służyć. Zostało wymienione na inne, rozłożone i czeka na kolejne dziecko - kiedyś. Jakoś nie potrafię w sieci znaleźć zdjęcia tego modelu, cóż - cztery lata, jak się okazuje to jednak zamierzchła przeszłość. Dodaje zdjęcie łóżeczka podobnego.
http://www.lozeczkadladzieci.com/


4. Muzyczny telefon komórkowy. Ten telefonik od początku był jedną z ulubionych zabawek Pawła. Niestety jego życie dobiegło już końca, ale gdyby w rodzinie pojawił się ktoś jeszcze kupię po raz kolejny. Ruchome obrazki, wesołe melodyjki, wiele zalet. Niedroga i cudowna zabawka.
http://jokomisiada.pl/
Muzyczny TELEFON KOMÓRKOWY dla maluszka ZA0232
5. Materiałowa piłeczka. Uwielbiana przez Pawła i przeze mnie, mieliśmy dwie, z czego jedna różowa ;-) Jeden model pięknie grzechotał, fantastycznie kolory i bezpieczeństwo użytkowania, wszystko na plus. A do tego Paweł do tej pory czasem wyciąga jedną z nich i bawi się oglądając bajkę. Pierwsza była firmy Canpol Babies, kolejna z Rossmanna.
 http://www.smyk.com/

6. Przemiły kocyk. Kocyków mieliśmy oczywiście kilka, ale jeden z nich był naszym ulubieńcem. Malutki, milutki, puszysty, zakupiony jako pierwszy. W obecnej chwil jest masa kocyków, które bardzo mi się podobają. Już niedługo pewnie jeden z nich zakupię jako prezent. Co by jednak nie mówić i tak ten nasz pierwszy kocyk był zarówno Pawła i moim ulubionym. Polecam dla maluszków.
http://pl.choozen.com/
Bobas milutki kocyk z aplikacją 76x102cm - biały miś kcsn-02

7. Smoczki z Rossmanna - bardzo fajne w niskiej cenie. Pawełek był dzieckiem "smoczkowym". Szczerze mogę powiedzieć, że z większą trudnością przyszło nam odzwyczajenie go od smoczka niż od pieluchy i tak oto do drugich urodzin latał ze smokiem. Kupowaliśmy smoczki najlepszych firm, aż pewnego dnia natknęłam się w Rossmannie na świetne smoczki. Przy użytkowaniu okazało się, że nie tylko ich wygląd jest całkiem przyjemny, ale ogólnie nie mają sobie nic do zarzucenia i tak oto zostały z nami aż do końca okresu smoczkowego.
http://www.rossnet.pl/


8. Ostatnim wydatkiem, jak najbardziej słusznym, który powinien być chyba podany, jako pierwszy są prywatna opieka lekarska przez całą ciążę ( muszę przyznać, że kiedy chodziłam do lekarza z tzw. kasy chorych nie byłam zadowolona) oraz USG 3D kilkakrotnie.

A z naszych niewypałów:
  • podgrzewacz (koleżanka miała inny tej firmy i podobno jest całkiem dobry) http://sprzedajemy.pl/Do Podgrzewacz Chicco Goleszów
  • zestaw do paznokci Canpol Babies (nożyczki po prostu się rozleciały, dostaliśmy w prezencie, już inne i służą do dziś) http://www.rossnet.pl/
  •  
  • karuzela nad łóżeczko (u Pawła zaowocowała zezem, który stopniowo po jej demontażu zniknął)
  • grzechotki mocowane do wózka
  • kubek niekapek
  • huśtawka - prawie nie używana

     


     

24 komentarze:

  1. Wiele z nas ma swoje faworyty i niewypały :) U nas karuzeli i huśtawki nie było, nie ma nawet krzesełka, nie ma maty edukacyjnej... zrezygnowaliśmy z tego bo brakuje nam miejsca w tym jednym pokoju w którym się gnieździmy. za to mieliśmy tani podgrzewacz firmy SiSi i jesteśmy bardzo zadowoleni - korzystamy też z tych kocyków, a najbardziej przypadł nam do gustu ręczniczek kąpielowy tej firmy. Muszę zrobić swoje podsumowanie - żeby pamiętać przy następnym dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też miejsc było nie za wiele, ale krzesełko znacznie ułatwiało życie, kiedy Paweł uczył się samodzielnego jedzenia, natomiast niewątpliwym atutem maty jest to, że można ją złożyć, schować w pokrowiec i nie zajmuje wtedy prawie miejsca. Dziękuję za info na temat podgrzewacza, chętnie sobie o tym przypomnę, kiedy będzie mi potrzebny ;-)

      Usuń
  2. U nas na przykład ten rossmanowski smoczek kompletnie się nie sprawdził. W szpitalu po urodzeniu jeszcze jakoś dawał radę, ale w domu jak poznał lovi to tylko lovi i lovi! :D
    Ale dużo jest tutaj rzeczy których jeszcze nie próbowaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jako pierwsze kupiliśmy smoczki Lovi i Nuk. Z pierwszego Młody był bardzo zadowolony, z drugiego nieszczególnie, na te z Rossmanna nie narzekał, nie wypluwał, pełniły swoją rolę i zużywały się w takim samym tempie jak Lovi według mnie. Co dziecko, to charakterek i upodobania ;-)

      Usuń
  3. Mieliśmy taki telefon. Rewelacyjny jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z naszych faworytów, niedrogi, a ile frajdy ;-)

      Usuń
  4. Mój narzeczony kupił ostatnio swojej małej chrześnicy huśtawkę, ale póki co, nie chce się bujać. Może się przyzwyczai.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Mała będzie miała z niej więcej pożytku niż Paweł. Po pierwsze nie chciał się huśtać, a po drugie, albo trafiła nam się taka sztuka, albo ten model taki jest, ale była bardzo niestabilna.

      Usuń
  5. Wiele jest rzeczy takich co się sprawdziło, a co nie.. a i u każdego różne rzeczy zdają egzamin. My matę mieliśmy "oddziedziczoną" sprawdziła się bardzo, teraz leży do oddania. Krzesełko mamy i używamy do tej pory Baby Design Bambi..nie chciałam takiego ze stolikiem, takie akurat u nas bardziej się sprawdziło. Łóżeczko "zabytkowe" jeszcze moje ;p Telefon mamy inny ale dzieci się o niego kłócą ;p
    Z niewypałów Twoich u nas sprawdził się podgrzewacz przy pierwszym dziecku, przy drugim rzadko używany.. tylko funkcja używania w samochodzie to była jakaś ściema! Karuzelę mały załatwił, dla Niuni kupiliśmy nową.. jest to jej usypianka :) huśtawka - my mam 2 wkręty we framudze drzwi - używamy rzadko, ale się sprawdza, takiej to nie miałabym gdzie rozstawić...;)
    Fajne takie podsumowania, może i ja swoje rzeczy przejrzę jak mnie M. na 3 dziecię namówi to będę pamiętała co się sprawdziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co jeśli chodzi o podgrzewacz to ja byłam zniesmaczona tym konkretnym modelem. W końcu do robienia mleka przerzuciliśmy się na wodę w termosie. Stolika od krzesełka do karmienia używamy teraz głównie to tego, żeby lepić na nim z plasteliny, jest tak brudny, że szok. Kolejnym razem potrzebne będzie kolejne krzesełko. W ogóle muszę przyznać, że większość rzeczy używanych przy Pawle już nie nadaje się do niczego. Odłożonych mam wiele ubranek, matę edukacyjną, łóżeczko i kilka zabawek.

      Usuń
  6. My również mieliśmy podobną matę i byłam z niej niesłychanie zadowolona, krzesełko do karmienia przydaje się do dziś, bo służy nam jako krzesełko i stoliczek do zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten post BARDZO mi się przyda! Tyle rzeczy już kupionych, jeszcze więcej chcę kupić, ale przede wszystkim muszę zachować zdrowy rozsądek. Dzięki Tobie już wiem w co warto zainwestować :) Szczególnie podoba mi się to krzesełko do karmienia, bo pierwszy raz takie widzę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak ja marzyłam o baldachimie nad łóżeczkiem, super pościelą, aż dowiedziałam się, że to jest niewskazane, a nawet niebezpieczne dla dziecka i dałam sobie spokój. Cieszę się, że przyda Ci się cokolwiek z tego tekstu ;-)

      Usuń
  8. Mi nożyczki z canpola tez zaczęły się jakoś chwiać:/
    U nas mięciutki kocyk to podstawa:) Alicaj uwielbia wtulać buźkę w miękkie materiały;)

    zastanawiałam się nad huśtawką dla naszego szkraba ale nie wiem czy ją zaakceptuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej byłoby odwiedzić z maluchem kogoś kto już ma taką huśtawkę i sprawdzić czy dziecko będzie się nią interesowało. Gdybyś zdecydowała się na zakup sprawdź w sklepie jak prezentuje się wybrany model huśtawki na żywo, przede wszystkim czy jest solidny i czy pasy do przypinania dziecka są wygodne w użyciu oraz czy spełniają dobrze swoje zadanie. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  9. Oo jakie wspomnienia :)) Ja pod niebiosa wychwalam podgrzewacz i bujak :))) Reszta też przydatna, potrzebna - wiadomo :-)) Do tego dodałabym zajebisty wózek. Ja miałam taki zajebiaszczy, że orałam nim po sniegach, błotach i dał radę :))) Bardzo byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wózka nie dodam. Był taranem, fakt, po śniegu też jeździłam, ale to był czołg pośród wózków, zapakować go do bagażnika samochodu było męką. Plusem była solidność i duże pompowane koła, ale biorąc pod uwagę całość w tym zwrotność, ciężar wózka itd, to jednak nie byłam zadowolona.

      Usuń
  10. U nas nie było huśtawki - reszta się zgadza. Matko, kiedy to było - podgrzewacz , smoczki... Czas pędzi jak szalony ;). Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zastanawiam jak to zleciało. U Ciebie już Jasiek i Stasinek duże chłopaki, misja wykonana, a ja już jakiś czas rozmyślam nad tym kiedy drugie ;-) Trzeba będzie wrócić do smoczków i butelek ;-)

      Usuń
  11. Zgadzam się w pełni z faworytami. :)
    Za to u nas zestaw do paznokci z Canpol sprawdził się i nadal sprawdza rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas właśnie tak, jak u koleżanki nożyczki zaczęły się chwiać aż całkiem się rozleciały. Na szczęście wynalazłam fajne, porządne, chociaż fakt - znacznie droższe. Fajnie, że się zgadzasz z naszymi ulubieńcami ;-)

      Usuń
  12. To ja dołożę jeszcze łóżeczko turystyczne i matę piankową :) Przydają się w przypadku obu chłopaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mata piankowa mi w ogóle do głowy nie przyszła ;-) Łóżeczko turystyczne akurat nie było nam potrzebne, co nie zmienia faktu, że fajna rzecz.

      Usuń