czwartek, 5 lutego 2015

Ciąża to nie choroba?

Z medycznego punktu widzenia oczywiście ciąża do chorób nie należy. Ale ogólnie rzecz biorąc, ten tekst słyszy się zanadto często, że aż sens słów całkiem się zmienił jakoby większość matek koloryzowała i dramatyzowała. Przecież kiedyś "kobieta rodziła w polu, wkładała dziecko w chustę i dalej pyry zbierała". Ogólnie nóż mi się w kieszeni otwiera. Niech ktoś mi powie, że matka, która ma nakaz leżenia przez 9 miesięcy, bo każdy wysiłek może się dla dziecka skończyć źle dramatyzuje. Niby faktem jest, że ciąża to nie choroba, ale tak na prawdę ile jest punktów wspólnych pomiędzy jednym i drugim. Niekończące się wymioty i nudności, odbierające ochotę na cokolwiek, zdarza się, że i takie, kończące się odwodnieniem. A może ktoś woli bóle krzyża w bardziej zaawansowanej ciąży, niekończącą się zgagę, opuchnięte nogi. Wszystko jest niczym, przy lęku niektórych matek, szczególnie tych po stracie, o życie dziecka na każdym etapie ciąży, każdego jednego dnia. A później poród, no cudowne, fantastyczne przeżycie, sam lukier, cud, miód, malina. Nie będę wychwalać, jaki to poród był dla mnie metafizyczny i wspaniały, bo zero w tym prawdy, może jakaś bez uczuć jestem, nie wiem, ale nie zamierzam udawać, ze było fantastycznie. Było okropnie, co nie zmienia faktu, że na jednym dziecku poprzestać raczej nie zamierzam, tym co wynagradza ten niewyobrażalny ból jest maleństwo, które przyszło na świat i tylko, albo aż dlatego warto się na to godzić. Szczególnie często faceci mają coś do powiedzenia. Różne teksty, które czasem wydaja im się nawet śmieszne. A ja oglądając jeden z odcinków Kossakowski. Inicjacja., pewnie każdy wie, o który mi chodzi marzyłam o tym, żeby większość facetów podłączono do takiej maszyny wywołującej ból podobny porodowemu. Nie, żebym się na kimś szczególnie zawiodła, bo z męża do chwili obecnej jestem zadowolona w podejściu do tej kwestii, ale spróbować by jednak mogli. Tato odwiedzając mnie w szpitalu, na cztery godziny przed przyjściem Pawła na świat, kiedy maiłam skurcze popatrzył na mnie i stwierdził; "czego się tak krzywisz". Czuję, że czegoś dokonałam. Czegoś ważnego. Niby każda, która zaszła przecież urodzić musi. Niby tak. Ale jestem dumna z tego, jak to się odbyło, z własnej postawy w tej chwili, mam nadzieję, że kolejnym razem będzie przynajmniej nie gorzej.
Gratuluję tym mamusiom, które do porodu pracowały, które nadal uprawiały ulubiony sport, które miały masę siły. Jednak nie rozumiem, czemu niektóre z nich jadą po tych, które na zwolnienie musiały iść od początku. Dla mnie, to, że w sytuacji, kiedy musiały dokonać wyboru, a wskazane było leżenie dokonały go wybierając ponad wszystko dobro dziecka. Wątpię, żeby chciały leżeć plackiem przez kilka miesięcy. Wiem co to znaczy, od początku ciąży wychodziłam jedynie do lekarza i na zjazdy na studiach, ale i z tego się cieszyłam, bo mogłam wyjść do ludzi. Ostatni miesiąc mimo, że ze sporym brzuszkiem był cudowny, miałam masę energii, wreszcie ciąża była praktycznie donoszona i robiłam wszystko, czego nie było mi wolno przez wcześniejsze miesiące. Dopiero ten czas mogłabym nazwać radosnym oczekiwaniem.
Wiem, ciąża to nie choroba, ale po co w koło to powtarzać, kiedy czasem niewiele się od niej różni.
źródło fotografii
38. tydzień ciąży - kalendarz ciąży

30 komentarzy:

  1. Niestety pierwsze miesiące mojej ciąży zmuszona byłam leżeć ..

    Ale jestem szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagroda rekompensuje wszystko z nawiązką, ale jednak ciąża to nie zawsze bardzo przyjemny okres. Leżenie dla mnie było męką, dla Ciebie pewnie też nie było niczym miłym.

      Usuń
    2. To prawda... i ten ciągły stres czy uda się, czy donoszę ciążę... tylko 3 miesiące były spokojniejsze... jeśli to tak można nazwać. Bo jak już z łóżka pozwolono mi wstać to okazało się, że szyjka niebezpiecznie się skraca... I tak to wiesz...

      Ale wszystko jest warte tych naszych cudownych istotek!! :)

      Usuń
    3. Oczywiście, że warte. Ja miałam to samo, szyjka niebezpiecznie skrócona przez dłuższy czas. Każdy dzień liczyłam z nadzieją na kolejny.

      Usuń
  2. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś w 100%. Pierwszy trymestr ciągłe mdlosci, drugi ulga i faktycznie czas na radość, a teraz trzeci.. Z dnia na dzień coraz ciężej.. Zgaga, ból pleców, skurcze... Przed nami ostatnia prosta, która ciągnie się w nieskończoność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak ja czekałam na poród, który, jak byłam przekonywana od początku ciąży miał się odbyć przed czasem i tak dobrnęłam do 41 tygodnia i codziennie budziłam się z myślą, a może to będzie dziś. Już sama nie mogę się doczekać, kiedy Róża przyjdzie na świat :-)

      Usuń
    2. Oby nie było to po czasie! Bo ja zwariuję! Czekam na nią tak bardzo!! :)

      Usuń
  3. Masz w pełni rację. Zazwyczaj ten tekst słyszy się od facetów albo osób nieposiadających dzieci. Mnie ten tekst zawsze irytował i oburzał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo bywa nadużywany, a często wywlekany bez sensu. Kiedy słyszę go po raz kolejny mam ochotę dać w zęby :-/

      Usuń
  4. Po pewnym czasie, wszystkie te dolegliwości wspominamy z uśmiechem na ustach nawet jak było czasami bardzo ciężko. Ale nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie, a zwłaszcza niektórzy...

    http://mojalenka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dla mnie też przyjdzie taki czas, że wspomnę wszystko z uśmiechem na ustach. Choć przyznać muszę, że przychodziły mi czasem do głowy myśli, że najwygodniej byłoby Pawła ponownie schować w brzuchu ;-)

      Usuń
  5. Zgadzam się z Tobą w 100%. Wydaje mi się, że gdyby to faceci zachodzili w ciążę, od razu uchwalono by obowiązkowe wolne w tym okresie. I cc na życzenie. Nawet, jeśli kobieta dobrze czuje się w ciąży, to nie zmienia faktu że nosi w sobie drugiego człowieka i powinny podlegać bezdyskusyjnej ochronie. Bez słowa komentarza ze strony innych. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tę kwestię jakoś pominęłam. Ale cóż, jakby to powiedzieć, każdy jeżeli już to dba o swoje, to znaczy ewentualnie o swoją partnerkę w ciąży rozumiejąc jej stan i to w najlepszym wypadku, a wszystkie inne kobiety w tym stanie powinny czuć się fantastycznie, nie narzekać i zasuwać do pracy do porodu.

      Usuń
  6. Racja, ciąża to nie choroba, ale stan, w którym trzeba dbać o siebie, ale nie tylko dla siebie. Drażniło mnie to, że w pracy psioczono, kiedy zdecydowałam się iść na ciągle l4, mimo że nie miałam wcale dużego brzucha w 6 mcu. A ja miałam dość dojazdów (godzina w jedną strpnę) i zbliżającego się lata. Co najgorsze, moim kierownikiem regionalnym była kobieta, więc powinna mieć więcej zrozumienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, z jednej strony mówi się, że kiedyś kobiety nie miały problemów z zajściem i donoszeniem ciąży, a z drugiej patrząc na śmiertelność i słuchając opowieści babci o tym ile straciło dzieci w ciąży lub zaraz po porodzie, to przyznać można chyba tylko jedno, że opieka medyczna i wiedza ludzi oraz podejście do tego stanu były inne, co przeczy pojęciu lepsze, a wiele osób o tym zupełnie zapomina.

      Usuń
  7. Ciąża to nie choroba, niemniej czujemy się trochę inaczej, przynajmniej ja tak miałam, choć moja ciąża przebiegała książkowo. Zauważyłam jednak, że ludzie, którzy nie chcieli mi np. ustąpić miejsca w autobusie czy w kolejce do kasy, zawsze tłumaczyli się tym argumentem- ciąża to nie choroba- i bardzo mnie to wkurzało. Po prostu zasłaniali się tak nieuprzejmością. Kiedyś jedna kobieta mi tak powiedziała, ale na jej nieszczęście zemdlałam stojąc do kasy i dopiero wtedy głupio się jej zrobiło. Szkoda, że nie wszyscy traktują ciężarne opiekuńczo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często spotykałam się z ustąpieniem miejsca w poczekalni i innych miłych rzeczach, jakoś więcej było tych miłych wspomnień z podejścia innych do ciąży, ale niedawno czekałam na badanie z mężem, ustąpił miejsca ciężarnej, w całkiem widocznej już ciąży, po pierwsze nie skorzystała, stała przez następne 15 minut, a po drugie myślałam, że go wzrokiem zabije. Nie wiem o co chodziło, ale jakiś niesmak pozostał. Mam nadzieję, ze nie zrazi to mojego M do oczywistych zachowań w stosunku do kobiet w ciąży.

      Usuń
  8. Ja powoli zaczynam się przygotowywać psychicznie na ciążę. Już najwyższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, czy taki najwyższy? Najwyższy jest, kiedy poczujesz, że tego chcesz ;-) Czyli niedługo możemy się spodziewać, ze będą też recenzje książek dla dzieci ;-)

      Usuń
  9. leżałam dużą część ciąży - nie dlatego że chciałam, dlatego że musiałam. Moż nie była chorobą , ale strach przed utratą fasolki był paraliżujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część mówi, że kolejnym razem jest już łatwiej, część, że nic się nie zmienia i strach pozostaje taki sam. Nie wiem, może jak się zdecydujecie uda Ci się być w tej części, która już tak się nie martwi? Oby :-)

      Usuń
    2. może... kiedyś....oby....

      Usuń
  10. Ja przez pierwsze trzy miesiące miałam takie mdłości, że nie mogłam się ruszyć i przeklinałam męża, że mnie w ogóle przekonał do drugiego dziecka, ostatnie trzy miesiące liczyłam dni do końca, tak mnie wszystko bolało, ale trzy miesiące w środku, to był stan błogosławiony;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie te ostatnie trzy były akurat najlepsze, brzuszek nie był jakiś bardzo duży, skurcze przepowiadające były dość silne, ale ta radość, że dziecko będzie już niedługo z nami i wreszcie możliwość większego ruchu dodawały skrzydeł :-)

      Usuń
  11. Aż się trzęsę gdy słyszę ten tekst, wrr.
    Zawsze mi się ciśnienie podnosi, szczególnie że zazwyczaj wypowiadają go osoby które w ciąży nie były. I nie chodzi mi oto, że ciąża to choroba, ale wydźwięk tego tekstu jest negatywny. Ciąża to jednak odmienny stan i nie można wymagać pewnych rzeczy od ciężarnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też działa nieźle, jest tak negatywnie nacechowany mimo, że teoretycznie nie powinien.

      Usuń
  12. Niestety, trzeba się wtedy "nadąć" i zaopatrzyć w kolce uodparniając się na takie gadanie. Bo takie gadanie zawsze było, jest i niestety będzie. I w temacie ciąży, karmienia, pójścia do przedszkola, powortu do pracy i wielu wielu innych. Zawsze ludzie wiedzą lepiej, są najmądrzejsi. Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałyby się takie kolce ;-) Nowa broń ;-)

      Usuń
  13. Powiem ci że poród miałam ciężki w ciązy tez troche problemow, teraz kiedy Kacper ma 1,5 roku wspominam ten czas miło :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę ;-) Paweł ma prawie cztery lata i wspominam bez rewelacji :-/

      Usuń