środa, 4 marca 2015

I'm sorry Mr. Grey

Byłam, widziałam i co dalej? A może by tak zacząć od książki, a właściwie całej trylogii, którą przeczytałam głównie z uwagi na to, że film trafił do kin i że stała się ona bestselerem. Co mogę na jej temat powiedzieć? Część pierwszą streściłabym jako "bla, bla, seks, bla, bla, seks, bla, bla", a może nawet więcej seksu, mniej "bla, bla". Sorry, życia mi nie odmieniła, a i w pamięci pewnie długo nie pozostanie. Część druga o wiele lepsza według mnie, powolne otwieranie się Christiana, miłość, problemy z jego eks, czy pracodawcą Any. Na pewno dla mnie jawi się o niebo lepiej niż część pierwsza. Część trzecia - do połowy książki umierałam z nudów, później nastąpiła poprawa, jednak i to mnie nie porwało. Jak się ma pierwsza część "dzieła" do filmu? Dwa tygodnie temu wybrałam się na babski wieczór uwieńczony obejrzeniem "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Nie zjadę filmu. Tu już duży plus. Po seansie rozmawiałam z kilkoma osobami i były w nastrojach od zadowolenia do zachwytu wręcz. Ja zachwytem podzielić się nie mogę. Co wywołał u mnie film? Głównie śmiech. Kilka fajnych tekstów, po których śmiech ogarniał salę. No i przyznaję, Jamie Dornan dla mnie tak właśnie powinien wyglądać Christian Grey. Rewelacyjna mimika z mrocznością w spojrzeniu, kiedy jest to potrzebne, zachwycający dla mnie głos i  dykcja, jakby był stworzony do tej roli i nie oszukujmy się - wizualnie też było całkiem miło. Myślę tylko, że wcześniej czy później pojawi się lektor albo dubbingi to, co dla mnie było niewątpliwie atutem, czyli głosy Any i Christiana zostaną zatarte. Tak czy owak cóż mogę powiedzieć tym, którzy czytali, a nie oglądali? Można zobaczyć i przekonać się, jak wypadło. Tym którzy oglądali, a nie czytali? Można przeczytać, dla pełnego obrazu. Tym, którzy nie czytali i nie oglądali? Gdybym nie przeczytała i nie obejrzała mój świat by się nie zawalił. Ogólnie ani książka, ani film nie należą do gatunku ulubionego. Nie wiem, może, gdybym była dziewicą, która nic nie widziała i niczego nie próbowała przeczytałabym z wypiekami na twarzy. A tak dużą część scen seksu pomijałam, czytając przede wszystkim te, w których Anastasia i Christian przekraczają jego granice bezwzględne, czyli granice jego dotyku. Na koniec po tym wszystkim powinnam napisać "oczywiście na część kolejną do kina się nie wybiorę". Nie powiem tego, bo same nie wiem jak będzie, ale biorąc pod uwagę, że siłą rozpędu przeczytałam całą trylogię Greya i w przypadku filmu pewnie mimo mankamentów skuszę się i kolejnym razem, tym bardziej, że druga część najbardziej przypadła mi do gustu.
 Źródło foto

26 komentarzy:

  1. Widziałam film....cóż, gdyby z tego zrobić zwykłe romansidło to byłby to fajny filmik, podobał mi się sposób traktowania dziewczyny (poza pokojem zabaw!) :) Niestety reszta...przede wszystkim aktor nie pasował do roli, gogusiowaty jak na mój gust ;) Wiele hałasu o nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie aktor odpowiadał ;-) Też wolałabym zwykłe romansidło, fakt trąciłoby Harlequinem, ale chyba i tak wypadło by lepiej.

      Usuń
  2. A ja jeszcze ani nie czytałam książek ani nie widziałam filmu, muszę wreszcie pożyczyć książki od siostry i zacząć czytać ;)) Co do lektora czy dubbingu, nie martwiłabym się tym, w kinach już to jest niepraktykowane, a na dvd zazwyczaj jak wychodzi film to są opcje do wyboru czy wolimy lektora czy napisy, tak samo w telewizji jak leci film można sobie zmienić ścieżkę dźwiękową na oryginalną i włączyć napisy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, masz rację, chociaż biorąc pod uwagę opcję oglądania z mężem pewnie wybrałby wersję full, a dla mnie dla niektórych filmów, właściwie dla wielu to zabójstwo ;-)

      Usuń
  3. Mnie najbardziej przypadła do gustu pierwsza część. A film mam w planach i na pewno go obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie najmniej, dobrze, że ludzie mają różne gusta ;-) W filmie fajnie wypadły te śmieszniejsze sceny, ale kilku rzeczy jak zwykle mi zabrakło ;-)

      Usuń
  4. przeczytałam pierwszą część, zaczęłam drugą i moim największym błędem było pójście do kina - po obejrzeniu filmu sprzedałam książki nie doczytawszy do końca....jedyne co mi się podoba do soundtrack który leci u mnie w kółko. Ja osobiści filmu bym nie poleciła jeśli komuś podobała się książka ale to tylko moje zdanie....u mnie koniec z greyem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się z soundtrackiem, bardzo lubię ;-)

      Usuń
  5. Przeczytałam już dawno wszystkie trzy części i mnie się podobało. Bardziej rozpatrywałam to pod aspektem psychologicznym. Wkurzała mnie w książkach najbardziej klaskająca bogini ;) Ale poza tym jak dla mnie w porządku :)) Natomiast film, miałam nie iść ale poszłam i nie żałuję. Film nie jest gorszy od książki, jest w porzadku. Muzyka świetna, urzekła mnie bardzo. Wiele wątków, które myślałam - nie było ale może trudne było do zrealizowania. Nie wiem. Pokój bólu w filmie - masakra - ja bym spier... :D A co do aktora, hmm .. mnie nie przekonał, chyba ktoś inny mógłby zagrać lepiej.. ale dało się obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie aktor się podobał, jestem chyba w mniejszości ;-) Pokój "zabaw" - masakra... Muzyka jest dla mnie jednym z głównych plusów, chociaż wiem, że nie wszystkim się podobała ;-)

      Usuń
  6. Mi aktor równiez bardzo przypadł do gustu! :D Zagral moim zdaniem super!
    Ja zaczęłam czytać książkę po filmie i zaczęłam od razu od drugiej i mam wrażenie że w tej części też jest ciągle seks i sesk- to nie chce myśleć ile seksu w pierwszej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej, albo jest go faktycznie więcej, albo mniej się dzieje i ja tak odczułam, nie wiem, ale faktem jest, że w filmie wiele scen tego typu na całe szczęście zostało pominięte. O jak miło, wreszcie ktoś zadowolony z Jemiego ;-)

      Usuń
  7. Czytałam książki. Filmu nie oglądałam i nie wiem czy będę go oglądać. Szału nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki czytałam już dawno. Głównie, dlatego że wszyscy czytali. Na film się nie wybrałam i się nie wybiorę, bo jak wiesz mam w domu ciekawsze zajęcia :P Ale po skrajnychkomentarzach jest bardzo ciekawa jak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzysz w wersji online ;-) Zajęcie o wiele ciekawsze, słodsze, wciągające, a jakie długoterminowe ;-)

      Usuń
  9. Nie czytałam, nie oglądałam muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc szkoda mi czasu na tą książkę i film, mam spore zaległości w jednym i drugim i chyba jednak zacznę od ciekawszych pozycji. Ale może kiedyś się skuszę, Zmierzch też w końcu przeczytałam i to w całości ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w owym czasie przeczytałam "Zmierzch", fenomen literatury to to nie jest, ale jakoś poszło ;-)

      Usuń
  11. Chyba muszę nadrobić zaległości i przynajmniej przeczytać książkę, bo wszyscy o niej mówią, a ja nie wiem o co chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że nawet właśnie dla samego faktu "wiem, czytałam" warto. ;-)

      Usuń
  12. Przeczytałam i dziś już bym nie sięgnęła po to znowu. Nie czuję tego. Filmu nie widziałam i nie tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od publikacji postu minęło już dużo czasu i coraz bardziej się zastanawiam, czy warto iść na część kolejną. Chociaż według mnie to i tak jest najlepsza z trzech.

      Usuń
  13. Ja czytałam wszystkie części z ogromną przyjemnością... ale na film nie poszłam. Przez te wszystkie komentarze, przez ten szum odechciało mi się.

    Mam tak, że nie interesują mnie przesadnie nagłośnione rzeczy... i to jest tego dowód. Książki czytałam każdą tuż po wydaniu, potem irytowały mnie te opowieści o nich chociaż ja dawno już zapomniałam o czym były ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nacięłam się już kilka razy na nagłaśnianych książkach, czy dla mnie, czy dla Pawła, ale wiele razy byłam zadowolona. A co do filmu i książki to uczucia pozostają nadal mieszane.

      Usuń