niedziela, 27 grudnia 2015

Podziwiam Cię!

Dopóki nie urodził się Mikołaj nie miałam pojęcia, jak mało wiem, jak niewiele wiem o życiu, może to kolejne doświadczenia potęgują nasze, albo powiedzmy moje uczucie niewiedzy? Z każdym kolejnym nowym przeżyciem, które niby zawsze ubogaca mnie w doświadczenie, chociaż może nie zawsze jestem z tego zadowolona, odczuwam w większym stopniu dotychczasową niewiedzę i doceniam wiedzę innych.
Leżąc w szpitalnej sali, oglądając nowo narodzonego syna (właściwie to dopiero ponad 24 godziny po tym, jak przyszedł na świat) początkowo w wyznaczonych godzinach, następnie kiedy to on tego chciał, bo mnie potrzebował, potrzebował mojego mleka, ciepła, czułości. Patrzyłam na innych rodziców. Oni spędzili tam tygodnie, miesiące, łączyła nas niepewność tego, kiedy wyjdziemy, kiedy wreszcie wrócimy do domu. Dla mnie ten tydzień był wiecznością, nie wyobrażam sobie, co oni czuli. Rodzice, których również po opuszczeniu szpitala czekała niepewność, rodzice, których dzieci borykały się niejednokrotnie z chorobami już w życiu płodowym, rodzice maluszków, które często przechodziły operacje już w łonie matki. Podziwiam Was. Jesteście cudowni, przez chwilę poznałam garstkę z Was, poczułam nić bliskości, poznałam niekiedy zupełnie przypadkiem Wasze historie, dzieje walki o wasze maleństwa, wolę życia tych cudownych bohaterów. Podczas badań, w drodze po podpis na karteczce przy wypisie mimowolnie rzuciłam okiem na skarby umieszczone w inkubatorach, rodziców, którym nie jest dane wziąć dziecko w ramiona, którzy głaskają delikatną rączkę, czytają książeczkę, opowiadają bajki i chwile spędzone w domu, albo snują historyjki o tym jak to będzie w domu i jakie cuda czekają tam na maluszki. Kangurowanie, czysta magia, dotyk, być może po kilku tygodniach samego jedynie patrzenia. Rodzice wcześniaków, maluszków, z problemami zdrowotnymi jesteście wielcy!
Kiedyś wchodziłam na stronę Fundacji Wcześniak, czytałam historie życia maleństw, ale to było obok i chyba kto nie widział, nie był blisko nie zrozumie. Nie wiem, wiem tak niewiele, tyle, ile widziałam, Wy wiecie bardzo wiele, czujecie to na własnej skórze. Nie chodzi o rozłąkę, o zazdrość kierowaną do innych matek, których dzieci są przy nich, kiedy my leżymy obok same, nie chodzi o pytanie dlaczego właśnie ja, chodzi o pytanie co dalej. Trzymam za Was kciuki, żeby dalej było już tylko lepiej, żeby te początki były najgorsze, a dalsza droga okazywała się nie tak trudną, jak się wydawała.
Podziwiam także Was rodzice bliźniąt, trojaczków. Faktem jest ogromne szczęście, ale czasem jest mi ciężko z dwójką w różnym wieku, a co dopiero Wam, kiedy macie maleństwa, które różnią minuty. Chętnie przyjmę Waszą radę, poczytam Waszą historię, bo jesteście kimś od kogo można czerpać wiedzę, jak sobie radzić. Dajecie z siebie bardzo wiele, gratuluję!
Piszę o Was rozpoczynając od dużych liter, jak można inaczej, jesteście bohaterami, jeśli nie dla innych dookoła, to na pewno dla Waszych maluchów, a jeśli nie dziś, to kiedy sami zostaną rodzicami, tak, jak Wy dziś nimi jesteście zrozumieją i docenią. Ja podziwiam Was teraz.


8 komentarzy:

  1. cieszę się, ze dałaś znać co u Was słychać. Już duży kawaler z Mikołaja. Gratuluję.
    Chociaż czytam, ze trudne doświadczenia za Wami.
    Serdeczności zostawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co to oznacza? To oznacza, że jesteś bardzo empatyczna i potrafisz dostrzec to co wewnątrz innych. Cudowna cecha warta pielęgnowania :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jest tak, jak mówisz :-)

      Usuń
  3. Oj kochana jak ja Cie rozumiem!!! Podziwiam tak bardzo takich rodziców....oj mocno, podziwiam też tych, którzy adoptuja dzieci, sama bym chciała ale się boję, więc podziwiam innych za ich odwagę !!! Nie wchodze na strony gdzie wiem, że zobacze cierpienie dzieci, serce mi wtedy pęka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie chwile, że wolę nie zaglądać, nie czytać, ale kiedy widzi się wszystko na żywo nie da się uciec. Strach o własne dziecko też łatwo nie mija :-(

      Usuń
  4. Też podziwiam! Jak oglądam takie filmy lub o podobnej tematyce to ryczę ja bóbr. Film o Agacie Mróz szczególnie wbił się w moje życie i psychikę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam, że wybierałam się na niego do kina, ale w ostatniej chwili mi coś wypadło, mimo wszystko oglądając na małym ekranie też ryczałam.

      Usuń