wtorek, 5 stycznia 2016

Chrzciny w domu, czy w lokalu?

Za nami jedno z najważniejszych (chociaż on jeszcze o tym nie wie) wydarzeń w życiu Mikołaja, a mianowicie chrzest. Z wyborem daty trafiliśmy akurat na najtęższe mrozy, co przepowiedziała 2 miesiące wcześniej babcia męża, niestety z liczbami w totka już tak dobrze jej nie idzie :-( Druga sprawa, że maluch w piątek wieczorem nam zachorował i po wizycie na pogotowiu skończyło się zastrzykami. Ogólnie mówiąc był komplet: temperatura oscylująca w okolicach minus 20 stopni i zastrzyki dwa razy dziennie. Mikołaj zniósł wszystko nadzwyczaj dzielnie. Zapłakał moment po wejściu do kościoła, by chwilę później błogo zasnąć. Kiedy ksiądz donośnym głosem zwrócił się do niego "Mikołaju, Stanisławie" otworzył oczyska, które przybrały wielkość niemalże monety pięciozłotowej i tak już pozostał prawie do końca chrztu, nawet spora ilość wody wylana na maleńką główkę nie stała się powodem do płaczu. Po chrzcie udaliśmy się na przyjęcie i tu zaczyna się właściwa część tematu.
Chrzest pierwszego syna odbywał się w lipcu, Młody miał wtedy niecałe trzy miesiące i był już karmiony wyłącznie butlą, a co za tym idzie nie uwieszony na matce i zdany tyle na nią, co i na ojca. Przyjęcie przygotowaliśmy w domu, nawet przez moment do głowy nie przyszło mi, że może być inaczej. Tym razem to właśnie ta opcja przez myśl mi nie przeszła. Nie każdy oczywiście się ze mną zgodzi, ale z mojego punktu widzenia, biorąc pod uwagę, że zasmakowałam już i tego i tego stwierdzam, że dla mnie bezapelacyjnie wygrywa przyjęcie w lokalu.
  1. Jak to mówią "wchodzę z torebką, wychodzę z torebką", nie ma masy przygotowań, biegania po sklepach i zamartwiania się, czy wszystkie potrawy wyjdą idealnie.
  2. Większość komentarzy dotyczących przewagi przyjęcia w domu powołuje się na koszty. Stwierdzam, że faktycznie organizacja przyjęcia w lokalu wyniosła nas drożej, natomiast jeżeli ktoś chciałby pozostać przy dwóch daniach głównych i torciku z kawką pewnie cena byłaby bardzo przystępna. Druga sprawa nie wiem jak u was, ja zapraszając gości zazwyczaj ze zgrozą stwierdzam, że zawsze czegoś z zastawy brakuje i zaczyna się maraton po sklepach, bo na przykład sztućce giną u nas w jakiś nieznany, magiczny sposób.
  3. Brak miejsca w domu. Nawet, gdybym chciała w tej chwili nie miałabym gdzie w swoim domu przygotować przyjęcia dla około 20 osób.
  4. Kolejny argument podawany jak sprzeciw wobec imprez w lokalach, to to, ze maluchowi będzie lepiej w domu. Śmiem twierdzić, że zarazki, których tak się większość obawia zostaną przez gości przyniesione zarówno do lokalu, jak i do domu. Miki jest zabierany z nami wszędzie, tak że i nie czuł się nieswojo, nie był nader marudny, a momentami cieszył się, szczególnie, kiedy zagadywały do niego ładne ciocie. Mieliśmy też dla siebie całą salę, gdzie mogłam nakarmić, przewinąć, czy powozić wózkiem Mikołaja, albo po prostu posiedzieć chwilkę w ciszy. 
  5. Jeśli chodzi o matki, które karmią - latanie, przygotowywanie wszystkiego z małym ssakiem to dla mnie ogromny dyskomfort, samo wyliczanie, kiedy przygotować np poszczególne elementy ciasta, żeby wbić się między karmienia nie lada wyczyn.
  6. Można oczywiście zamówić do domu catering, ja ze względu na punkt 3 nie brałam takiej opcji pod uwagę, ale kolejna przewaga przyjęcia organizowanego w lokalu - brak sprzątania i mycia garów po. 
Taki jest mój punkt widzenia, co nie znaczy, że nie poczytam również chętnie, jeżeli ktoś ma jakieś fakty popierające opcję przyjęcia w domu.




16 komentarzy:

  1. Ja tam też zdecydowanie wybrałabym lokal.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam z kolei za dwa lata komunię i przyznam ci, że jednak koszty przeważają u mnie na tyle , by jednak myśleć o zrobieniu tego w domu. Poza tym terminy rezerwacji.... OBŁĘD! Chrzciny też robiłam w domu :) Dużo mi pomogły obie mamy, a i posiadam zmywarkę :) Rozumiem jednak Twoje argumenty i najważniejsze by Mikołaj był zdrowy i że Wy jesteście zadowoleni :) BUZIAKI!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie są w waszej okolicy mniej więcej koszty wyprawienia takiej uroczystości? U nas z terminami to samo, zastanawiam się jak dam kiedyś radę zaklepać lokal na komunię. Pojęcia nie mam...

      Usuń
    2. Słyszała, że koszt komunii to ok 150-180zł od osoby i to mnie przeraża :( Terminy ....trzeba rezerwować dwa lata wcześniej!

      Usuń
    3. To teraz mi powiedz skąd ja mam wiedzieć kiedy będzie ta komunia?

      Usuń
  3. Ja też wybrałabym lokal. Koszty porównywalne, a ile mniej szykowania i stresu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O stresu tym razem praktycznie nie było no i oczywiście fakt o którym zapomniałam, usiadłam i zjadłam razem ze wszystkimi, a nie latałam z każdym talerzem, bo ogólnie u siebie musiałabym zasuwać z każdym daniem po schodach, tak było w przypadku pierwszych chrzcin.

      Usuń
  4. Piękny tort! Ja miałam małe przyjęcie -tylko chrzestni w restauracji, a potem w domu tort, bo w jednym pokoju to by nie dało rady. Jakbym miała drugie dziecko pewnie też wybrałabym w knajpie. Wygoda nade wszystko. Tak ja z weselami. Jedni robią sami, jedni płacą za organizację. Ale my płaciliśmy i mimo dużego kosztu nie chciałabym tego sama organizować. I tak już wszystko było na naszej głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już bardzo rzadko, o ile w ogóle spotyka się wesela wyprawiane samemu. Wygoda ogromna, mam nadzieję, że terminy na komunie, gdy przyjdzie czas też uda się zaklepać. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  5. My wybraliśmy lokal i gdybym drugi raz miała podejmować tą decyzję to zrobiłabym to samo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też bym się nie zastanawiała, nawet gdybym miała miejsce tylko lokal ;-)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. U mnie na razie nawet i z małą liczbą gości byłby problem. Na tych chrzcinach było około 20 osób.

      Usuń